POŁKNIĘCIE NARZĘDZIA | NIESZCZĘŚLIWY WYPADEK | ZADOŚĆUCZYNIENIE

Wyrok Sądu Rejonowego w Gdańsku z dnia 09 maja 2017 r.
sygn. akt I C 1780/15

W dniu 25 lutego 2015 r. podczas zabiegu dentystycznego wykonywanego przez stomatologa P. D. podczas zabiegu doszło do wypadnięcia wiertła z kątnicy na tylną część języka S. P., natychmiast podjęto próby wyjęcia wiertła ssakiem przez stomatologa P. D., co jednak okazało się bezskutecznie. Asystenta stomatologa wydała pacjentowi polecenie „nie połykać”, natomiast dentystka nakazała pacjentowi kaszleć. Pomimo tych zaleceń poszkodowany odruchowo połknął wiertło, bez odruchu krztuszenia się, czy kasłania. Po zdarzeniu lekarz stomatolog udał się do sąsiadującego z przychodnią dentystyczną Centrum Medycznego w celu uzyskania informacji, czy możliwe jest wykonanie rtg płuc powoda. Niestety nie było takiej możliwości. W związku z tym dentysta skonsultowała przypadek powoda z laryngologiem pracującym ww. placówce medycznej oraz wypisała skierowanie celem wykonania rtg płuc oraz wyjaśniła jak wygląda aspiracja ciała obcego do dróg oddechowych. Objawy u S. P. nie wskazywały na powyższe: nie stwierdzono duszności, utraty przytomności. Ubytki zabezpieczono felczerem i poinformowano o konieczności przeprowadzenia badania laryngologicznego. Stomatolog po rozmowie z pacjentem, ustalił, iż jest on w stanie udać się samodzielnie do szpitala w celu wykonania prześwietlenia.

Powód S. P. (=pacjent) w pozwie skierowanym przeciwko (…) H. (…) Spółce Jawnej w G. domagał się zapłaty kwoty 10.270 zł, w tym 10.000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz 270 zł tytułem odszkodowania wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 31 marca 2015 r. oraz kosztami procesu.

W uzasadnieniu powód wskazał, że w dniu 25 lutego 2015 r. podczas zabiegu dentystycznego, wykonywanego przez dr D. w D. (…) w G., z końcówki maszyny wypadło do jamy ustnej powoda stalowe wiertło, które połknął. Stomatolog nie podjął działań zmierzających do prawidłowego zabezpieczenia pacjenta. Otrzymał jedynie skierowanie do szpitala na oddział (…). Stomatolog nie przeprowadził również obserwacji pod kątem aspiracji wiertła do dróg oddechowych, co wymaga ciągłego nadzoru w procesie oddychania i wykonania bronchoskopii. Na własny koszt udał się do (…) w G., gdzie wykonano szereg badań, w tym zdjęcie RTG. Poszkodowany uskarżał się na dyskomfort w gardle i podczas przełykania. Zalecona została dieta bogatoresztkowa, kontrola radiologiczna i obserwacja stolca. Po 6 – ciu dniach poszkodowany wydalił wiertło. Do tego czasu żył w silnym stresie, bał się o swoje zdrowie, nie mógł normalnie funkcjonować.

W odpowiedzi na pozew pozwany (=lekarz) domagał się oddalenia powództwa w całości oraz zasądzenia od powoda na swoją rzecz kosztów procesu. Powołując się na orzecznictwo podniósł, iż same uciążliwości i przykrości nie uzasadniają przyznania zadośćuczynienia.

Sąd zważył, co następuje:

Jedynym faktycznym następstwem wypadku był dyskomfort związany z drażnieniem przewodu pokarmowego w trakcie przechodzenia przez niego wiertła, który nie może być traktowany jako stan zagrożenia życia i zdrowia. Istniało jedynie hipotetyczne zagrożenie życia i zdrowia powoda.

Wielkość wiertła nie zagrażała bezpośrednio życiu i zdrowiu pacjenta. Postępowanie w takich przypadkach jest czysto zachowawcze i polega na samoobserwacji pacjenta w warunkach domowych w oczekiwaniu na wydalenie ciała obcego z zaleceniem, że w przypadku nagłego pogorszenia stanu zdrowia należy zgłosić się do lekarz.

W zdarzeniu z dnia 25 lutego 2015 r. nie można się dopatrywać błędu w sztuce medycznej czy zaniedbania. Powyższe zdarzenie było następstwem nieszczęśliwego wypadku. Postępowanie personelu było zgodne z zasadami sztuki.

W ocenie Sądu powód nie wykazał zarówno winy, jak i błędu w sztuce medycznej wynikających z działania pozwanej. Postępowanie personelu medycznego było bowiem prawidłowe. Podjęto właściwe działania zmierzające do uniknięcia połknięcia wiertła przez powoda. Kiedy nie przyniosły one rezultatu i okazało się, że powód to wiertło połknął, podjęto próbę wykonania zdjęcia rtg w miejscu praktyki. W momencie kiedy okazało się to niemożliwe, skierowano powoda do najbliższego szpitala.

Przedmiotowa sytuacja nie wymagała zapewnienia powodowi transportu ambulansem na (…). Zarówno zeznania świadków, jak i opinia biegłego potwierdza, że personel medyczny podjął prawidłowe działania celem upewnienia się, czy mogło dojść do aspiracji tego wiertła do dróg oddechowych powoda. W momencie upewnienia się, że nie występują u poszkodowanego problemy ze strony układu oddechowego, podjęto decyzję, po konsultacji z lekarzem z zakresu laryngologii, o skierowaniu powoda do najbliższego szpitala. Ustalono, iż może on udać się samodzielnie do ww. placówki medycznej. Nie było przeciwwskazań medycznych przeciw temu.

W mowie końcowej pełnomocnik powoda wskazywał na błąd polegający na tym, iż w ogóle doszło do wypadnięcia wiertła z kątnicy. Strona powodowa nie przedstawiła jednak żadnych dowodów na potwierdzenie swego stanowiska w sprawie, to znaczy by powyższe było skutkiem zaniedbań pozwanego.

Strona pozwana przedstawiła tzw. paszport przedmiotowego urządzenia, z którego wynika, iż jest ono regularnie, corocznie poddawane przeglądom technicznym i jego stan jest zgodny z przepisami prawa. Natomiast zeznające w charakterze świadka stomatolog i asystentka potwierdziły iż przed umieszczeniem wiertła w kątnicy upewniono się co do prawidłowości zamocowania.

Sąd w oparciu o opinie biegłego sądowego przyjął, iż zachowanie personelu medycznego było prawidłowe. Natomiast nie ustalono aby wypadnięcie wiertła z kątnicy wynikało z niesprawności kątnicy czy też niewłaściwej obsługi sprzętu przez personel.